Exodus

Przyjęcie uchodźców według unijnego schematu z całą pewnością nie rozwiąże problemu nadmiernego wpływu imigrantów do Europy a zwiększy bezwątpliwie wewnętrzną destabilizację poszczególnych Państw Unii Europejskiej. 

Kraje, które zmagają się na co dzień z ratowaniem setek tysięcy żyć ludzkich na europejskich wybrzeżach Morza Śródziemnomorskiego oraz na granicach śródlądowych, potrzebują uszczelniania granic a nie ich osłabiania, które przekształca ich rolę w kraje tranzytowe. Polityka Unii Europejskiej w wydaniu ostatnich dni de facto odzwierciedla niemoc rządów Państw Unijnych w rozwiązaniu problemu, który posiada różne aspekty, z których tzw. azyl polityczny jest tylko jednym ilościowo nieznaczącym. Współczesna „solidarność” Junckera i Angeli Merkel de facto jest brakiem umiejętności w wyszukiwaniu sensownych rozwiązań dotyczących tego problemu.

System kwotowy zaadoptowany przez przywódców europejskich nie jest niczym innym niż aplikowaniem na ten kryzys imigracyjny jednego z zużytych szablonów wykorzystanych przez większość Państw UE by dyscyplinować legalną imigracje zewnętrzną. Szanse powodzenia w rozwiązaniu obecnej emergencji adoptując taką metodę są po prostu zerowe, ponieważ system kwotowy zastosowuje się tylko wtedy kiedy jest możliwe określić z góry pochodzenie i rodzaj imigrantów, których można przyjąć w danym kraju a nie w przypadkach napływów, których nie można przewidywać.

Dostrzegam więc w unijnych rozwiązaniach przyjętych również przez polski rząd, przejawy upadku idei Europy, analfabetyzmu dyplomatycznego i obłudnego populizmu, który szkodzi krajom UE i poszczególnym Narodom. Jeszcze raz podkreślam, jeśli ktoś nie widział na własne oczy co się dzieje w Lampedusie czy na Sycylii, według mnie nie ma moralnego prawa się wypowiadać na temat partnerstwa unijnego ws. imigracji. Lewacka wizja Europy doprowadzi do jej rozłamu bo nie potrafi poprawnie zinterpretować fenomenu, który obserwujemy w ostatnich latach. Nie można określić w kategorii imigracji fenomen, który powinien być właściwie określony jako exodus.

Carlo Paolicelli

POWRÓT NA ROLI: Sołtysi dokumentują się coraz bardziej i potrafią oceniać konkrety. Każdy dobry, zaangażowany Sołtys wie, że ostatecznie się nie opłaca być panienką na wydaniu. Sołtysi i Rady Sołeckie wielokrotnie muszą stać się obrońcami nie tylko swoich ziem i miejscowości ale przede wszystkim interesów swoich mieszkańców wobec szaleńczych planów budowy uciążliwych ferm norek, farm wiatrowych, biogazowni, kompostowni itp. Sołtysi i członkowie Rad Sołeckich są prawdziwymi współczesnymi patriotami polskiej wsi.

Od początku sierpnia Sołtysi z całej Polski otrzymują list od prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Andrzeja Grossa namawiający do współpracy i zaangażowania w propagowaniu informacji o możliwościach skorzystania z dotacji za pośrednictwem ARiMR. Listy są wysyłane przez Biura Powiatowe Agencji. Przynależność polityczna Andrzeja Grossa do PSL, niska jakość materiału, która spowoduje małą przydatność do zrozumienia jakie możliwości są stworzone w PROW-ie 2014-2020 dla rolników i mieszkańców wsi, wybrany sposób docierania do Sołtysów poprzez lokalne biura ARiMR w rękach aparatczyków koalicji PO-PSL nasuwa przypuszczenia, że ludowcy zaczynają się zbroić by tradycyjnie sięgać po głosy środowisk wiejskich, zaniedbanych w ostatnich latach przez PSL, skupiony raczej na przejęciu kontroli na polskiej gospodarce z tymi fatalnymi skutkami, o których wszyscy wiedzą. Fasadowa operacja „powrót na roli” nabiera tempa przez usta ministra Sawickiego, który niemal we wszystkich audycjach gdzie jest zaproszony odwołuje się do skrytych zasobów samorządowych PSL, począwszy właśnie od sołtysów, po radnych na wszystkich szczeblach, wójtów, burmistrzów, starostów i marszałków województw. Jednak na wsi trudno przyjąć za dobrą monetę zapewnienia ludowców, którzy najwyraźniej stracili moc przekonywania, zwłaszcza tam gdzie PSL opanował od zawsze samorządy lokalne i w kierunku jego działaczy powszechnie padają uzasadnione oskarżenia o nepotyzm, korupcję i kumoterstwo. 

Sprawę komentował Carlo Paolicelli, sołtys zachodniopomorskiej wsi Bolewice i radny gminy Pełczyce, prawnik z podwójnym obywatelstwem polsko-włoskim, który od ponad dziecięciu lat jest mocno zaangażowany w zwiększenie świadomości demokratycznej mieszkańców Pełczyc, jedna z najbardziej zadłużonych gmin miejsko-wiejskich w Polsce, od 25 lat administrowana przez PSL. 

Pełczyce, popegeerowska gmina miejsko-wiejska na granicy województwa zachodniopomorskiego z lubuskim, może się „chwalić” rodem z PSL nie tylko z najdłużej urzędującym burmistrzem w Polsce, Mirosławem Klukiem, który rządzi Pełczycami nieprzerwanie od 1990 roku ale również z obecnym wicewojewodą zachodniopomorskim, który był jego wieloletnim zastępcą oraz z wiceministrem gospodarki rządów Tuska i Kopacz, Andrzejem Dychą, synem lokalnego działacza PSL Stanisława, prezesa lokalnego Ośrodka Hodowli Zarodowej w Lubianie, strategicznej spółki własności Skarbu Państwa, a zarazem Przewodniczącego Rady Powiatu Choszczeńskiego i Prezesa Związku Wojewódzkiego Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczecinie.

„Punktualnie przy każdym końcu kadencji Sejmu i na rozpoczęciu kampanii wyborczej do parlamentu, politycy z PSL wynoszą się jako obrońcy Sołectw i roli Sołtysa. Standardowo obiecują dodatki do emerytur, wyższe wynagrodzenie dla sołtysów i rad sołeckich, uznają ich autorytet społeczny. Po wyborach zwykle rzadko kiedy szanują pracę i liczą się ze zdaniem sołtysów, także w ostatnich 8 latach nieprzerwanego współrządzenia o nas całkowicie zapomnieli” -wylicza Sołtys Bolewic- „W rzeczywistości czasy się zmieniają. Sołtysi dokumentują się coraz bardziej i potrafią oceniać konkrety. Każdy dobry, zaangażowany Sołtys wie, że ostatecznie się nie opłaca być panienką na wydaniu. Sołtysi i Rady Sołeckie wielokrotnie muszą stać się obrońcami nie tylko swoich ziem i miejscowości ale przede wszystkim interesów swoich mieszkańców wobec szaleńczych planów budowy uciążliwych ferm norek, farm wiatrowych, biogazowni, kompostowni itp. Sołtysi i członkowie Rad Sołeckich są prawdziwymi współczesnymi patriotami polskiej wsi. Potrzebują tylko bardziej efektywnych instrumentów by działać. Przede wszystkim osobowości prawnej sołectwa, potem wiążącego głosu nt. ładu przestrzennego sołectwa, oraz współudziału w otworzeniu budżetu samorządu terytorialnego. Ponadto sołtysi powinni być uznani jako ustawowi pełnomocnicy mieszkańców w przedstawianiu interesu prawnego swoich wsi wobec wszelkich organów administracji publicznej. Będzie to możliwe tylko poprzez zmianę ustawy o samorządzie gminnym i niektórych innych ustaw m.in. o finansach publicznych, w taki sposób by wprowadzić jasne regulacje w tym zakresie i precyzyjne ustalić zakres podmiotowy Sołectwa w Polsce by stały się one odpowiednimi instrumentami budowy i rozwoju wspólnot lokalnych”.

„Wydaje mi się, że Prawo i Sprawiedliwość jest jedyną siłą polityczną, która -odrzucając okolicznościową demagogię uprawianą przez PSL przed wyborami- zawsze chciała dążyć do rozwiązań systemowych po to by wzmacniać rolę Sołectwa tak by te jednostki stały się prawdziwymi partnerami przyczyniającymi się do rozwoju obszarów wiejskich. Dowodem na to jest podpisana 16 marca 2009 r. przez Prezydenta RP Prof. Lecha Kaczyńskiego, ustawa o funduszu sołeckim, która umożliwia sołectwom pozyskanie od gmin środków na realizację inicjatyw lokalnych, i w toku tegorocznej kampanii prezydenckiej uległa próbie zawłaszczenia przez Bronisława Komorowskiego, który de facto podpisał tylko jej nowelizację. Jestem pewny, że przyszła Pani Premier Beata Szydło, która zna samorząd miejsko-wiejski od podszewki, nie pozwoli na dalsze ośmieszanie roli Sołectwa, który jest najstarszą instytucję samorządu terytorialnego w Polsce. Jako działacz samorządowy, Sołtys i Radny w Gminie miejsko-wiejskiej jestem przekonany, że nowy Rząd Prawa i Sprawiedliwości szybko rozpocznie dyskusję na temat stanu szczebla samorządowego w Polsce sprawnie doprowadzając do niezbędnych zmian legislacyjnych”.

WŁOSKIE DZIENNIKI STAŁY SIĘ RZECZNIKIEM GOLDMAN SACHS-u W EUROPIE ALE REAKCJA ICH CZYTELNIKÓW JEST JEDNOZNACZNA: ANDRZEJ DUDA MOŻE BYĆ POCZĄTKIEM NOWEJ NADZIEI EUROPY.



Uprawiając w Polsce czynnie politykę niechętnie i nieczęsto wypowiadam się w sprawie relacji polsko-włoskich, które według mnie powinny być oparte bardziej na merytorycznej pracy pielęgnowania historycznej pozapartyjnej przyjaźni niż politycznej układanki. Jednak reakcje zwykłych obywateli obu krajów na wybór Andrzeja Dudy na Prezydenta Polski, zmuszają mnie do rozszerzenia przekazu polskich mediów mainstreamowych o reakcji przyjęcia tej informacji przez zagraniczne media, zwłaszcza włoskie.

Od dnia upublicznienia wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich w Polsce, włoskie mainstreamowe media, pod wpływem analfabetyzmu politycznego lewackiego rządu włoskiego, włączyły się do ogólnoeuropejskiego straszenia wygraną Andrzeja Dudy i Prawa i Sprawiedliwości jak by to był ten znak, na który wszyscy czekali by wystawić akt zgonu starej Unii. Każdy artykuł, który pokazał się we włoskich dziennikach został stowarzyszony burzy komentarzy użytkowników portali internetowych tych gazet, którzy na odwrót dziennikarzom pozdrawiają wyborów Dudy jako zryw nadziei dla Europy.

Nic dziwnego, iż włoscy korespondenci dużych włoskich gazet stali się podatni na manipulację, która nie została bezkrytycznie przyjęta przez czytelników! Źródłem informacji włoskich dziennikarzy z gazety „La Repubblica” czy „Corriere della Sera” jest głównie Gazeta Wyborcza i włoscy reporterzy lubują się na warszawskich salonach dla prasy międzynarodowej, które są opanowane przez obóz władzy. Do tego należy dodawać, iż dziennikarskie opowieści raczej odzwierciedlają stanowisko włoskiego obozu rządzącego wobec polskich wyborów, niż rzetelne niezależne analizy geopolityczne. Zawsze trzeba pamiętać, iż obecny lewacki rząd włoski, który jest wynikiem wewnętrznych prawyborów Partii Demokratycznej -dawniej Partii Komunistycznej Włoskiej- a nie powszechnych wyborów, zbudował bliską współpracę pomiędzy dwoma politycznymi analfabetami Donaldem Tuskiem i Federicą Mogherini, którzy usiłują reprezentować raczej politykę układów rusko-niemieckich ciążących na Europie, niż interesów europejczyków.

W tym kontekście Andrzej Duda jest szokiem, zagrożeniem dla Unii Europejskiej usypianej kołysankami śpiewanymi przez niemiecką nianię i rozbawionej kaszubskim błaznem. Pogarda krajowa po wyborach Andrzeja Dudy stała się pogardą europejską. Jak ten Andrzej z Polski chce zbudować wspólnotę, przecież każdy rządzący wie, że by trzymać władzę trzeba dzielić a nie łączyć!

Wyprzedzając troszeczkę czasy, posłowie zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, m. in. Leszek Dobrzyński i Adam Abramowicz, już od początku obecnej kadencji parlamentarnej starali się stworzyć poselskie grupy współpracy m. in. Polsko-Włoskie, po to by budować mosty! Teraz przez ten most powinno zaczynać się konkretnie chodzić trafiając również do warszawskich salonów międzynarodowych by budować właściwy wizerunek nowo wybranego prezydenta a zarazem przekazać kolegom m. in. z Włoch prawdziwe założenia programowe Andrzeja Dudy. Nie powinniśmy zapominać, iż wybierając Prezydenta Polski jednocześnie wybraliśmy jednego z być może kluczowych liderów sceny politycznej europejskiej na następne 5 lat.

Patrząc na komentarze, które Włosi zostawiają w portalach społecznościowych tych gazet pod artykułami o wygraniu Andrzeja Dudy jestem przekonany, iż Andrzej Duda może odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu nowej idei Europy w tym wzmacniając pozycję Polski na arenie międzynarodowej.
Włoscy smakosze polskich potraw gotowanych przez Michnika i przyprawionych przez niemiecką nianię, powinni zaczynać zasmakować prawdziwej polskiej kuchni politycznej, która z pewnością może się spotkać z większymi uznaniami europejskich koneserów!

Niech ta ostatnia prosta kadencji Parlamentu polskiego na przełomie prezydencji Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy stanie się okazją po to by zbudować relacje międzynarodowe umożliwiające wiarygodny przekaz polskiej racji politycznej. Prezydent elekt Andrzej Duda powinien na to poświęcić te kilka tygodni jeszcze przed sierpniowym zaprzysiężeniem, uprzedzając tradycyjnie wyrafinowanie broni przez unijnych "partnerów" w postaci reakcji rynkowej i walutowej na szkodę Polskiej gospodarki i obywateli, która może być wywołana po to by uniemożliwić zmiany w Polsce i w Europie. Goldman Sachs się kłania.

                                                                                                        Carlo Paolicelli

ANDRZEJ DUDA, PREZYDENTEM RP! #Dziękujemy




W imieniu sztabu wyborczego Andrzeja Dudy w Pełczycach dziękuję serdecznie wszystkim wyborcom naszej gminy, którzy wzięli udział w wyborach na Prezydenta RP i udzielili swojego poparcia naszemu kandydatowi Andrzejowi Dudzie, Prezydent elekt Rzeczpospolitej Polskiej.

Chociaż w naszej gminie jak w całej zachodniej Polsce przeważający okazał się głos na obóz władzy, przy wielkiej mobilizacji rządzących samorządowców oraz zwyczajnej polityki pogardy, do której lokalni prominenci przyzwyczaili nas przy okazji wszystkich wyborów, jednak wynik dla Andrzeja Dudy jest zdecydowanie najlepszym w całym powiecie choszczeńskim i wyższym niż średnia wojewódzka:

W województwie zachodniopomorskim Andrzej Duda uzyskał 39,91% głosów ważnych, zatem Bronisław Komorowski 60,09%.
Średnia powiatowa dla Andrzeja Dudy wynosi 39,41% a dla Bronisława Komorowskiego 60,59%
Średnia Gminy Pełczyce dla Andrzeja Dudy wynosi 43,67% a dla Bronisława Komorowskiego 53,66%

W Gminie Pełczyce wzięło udział w głosowaniu 2416 wyborców na 6205 uprawnionych, frekwencja wyniosła 38,94%
W poszczególnych obwodach głosowania:
Pełczyce - Duda 46,88% (443 głosy) - Komorowski 53,12% (502 głosy)
Lubiana - Duda 40,13% (250 głosy) - Komorowski 59,87% (373 głosy)
Będargowo – Duda 40,91% (216 głosy) – Komorowski 59,09% (312 głosy)
Pełczyce 2 - Duda 45,86% (133 głosy) – Komorowski 54,14% (157 głosy)

W Gminie Pełczyce Andrzej Duda uzyskał 1042 głosy (43,67%) a Komorowski 1344 głosy (53,66%). Liczba głosów nieważnych 30.

Dla porównania:
Choszczno – Duda 38,10% Komorowski 61,90%
Bierzwnik – Duda 39,11% Komorowski 60,89%
Drawno – Duda 38,13% Komorowski 61,87%
Krzęcin – Duda 35,22% Komorowski 64,78% (większość bułgarska!!!)
Recz – Duda 44,64% Komorowski 55,36%

Po pięcioletnim vacacie na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wybrany został odpowiedni człowiek. Niech Bóg chroni Polskę, polski naród, polskiego Prezydenta Andrzeja Dudę!
Carlo Paolicelli

Proszę o głos na Andrzeja Dudę

Kiedy już pół roku temu miałem zaszczyt startować na Burmistrza Pełczyc proponowałem, państwu nowy model zarządzania gminą, który na pierwszym miejscu stawiałby na rodzinę, na pracę, na zatrzymanie wyludnienia naszej gminy poprzez stworzenie poważnych warunków rozwoju gospodarczego. Z tymi z Państwa, którzy udzielili mi swojego zaufania zaczynaliśmy wspólną ścieżką nadziei, która w niedzielę 24 maja będzie miała kolejną osłonę: finisz Wyborów Prezydenckich tak ważnych dla Polski a szczególnie ważnych dla nas, którzy mieszkamy w najbardziej poszkodowanej części naszego kraju. Skorzystajmy z tej szansy by powstać z kolan. Potrzebujemy nadziei i godnego życia w Polsce, potrzebujemy Polski silnej i szczęśliwej. Potrzebujemy takiej Polski, którą proponuje Andrzej Duda, bez podziałów, wspólnota ludzi która potrafi dbać o swój interes narodowy i o interes wszystkich Polaków. Dlatego proszę o głos dla mojego kandydata, dla naszego przyjaciela Andrzeja Dudy. Polska będzie taka jak ją narysuje niedzielny głos! Zaufam Wam. Bądźmy jeszcze raz Razem! Pełczyce razem z Andrzejem Dudą, Prezydentem wszystkich Polaków!

                                                                                                Carlo Paolicelli


Fundusz Sołecki zawdzięczamy Prezydentowi Kaczyńskiemu

Komorowski przypisał sobie po raz kolejny zasługi jego poprzednika 


Komorowski w najlepszym PSL-owskim wydaniu wysłał list do wszystkich sołtysów w Polsce namawiając do głosowania na niego w nadchodzącej II turze wyborów prezydenckich. Czytałem to bardzo uważnie. Żadnych konkretów, czysta fanfaronada w najlepszym PRL-owskim składzie! Ale... Komorowski nie widząc czym się chwalić zaliczył kolejną wpadkę. Przypisał sobie zasługi podpisania ustawy o funduszu sołeckim jakby stworzenie tego funduszu było jego inicjatywą. Komorowski mocno przesadził, próbując jak zwykle zmanipulować rzeczywistość, piorąc mózgi po związkowcach kolejnym działaczom społecznym jakimi są Sołtysi. Nie stać Bronisława Komorowskiego na elementarną uczciwość. Komorowski de facto w 2014 r. podpisał tylko kolejną zmianę ustawy o Funduszu Sołeckim. Powstanie tego funduszu, który wspiera działalność sołectwa już od 6 lat zawdzięczamy panu Prezydentowi RP Prof. Lechowi Kaczyńskiemu, który 16 marca 2009 r. podpisał pierwszą ustawę o Funduszu Sołeckim, która weszła w życie z dniem l kwietnia 2009 r. Należy powiedzieć, że ta ustawa była bardzo dobrym przykładem dobrej współpracy wszystkich ugrupowań parlamentarnych bez podziałów. Taki styl, który panował za czasów śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i który dzisiaj proponuje właśnie Andrzej Duda! Żal mi Komorowskiego, od urzędującej głowy Państwa, ja jako Sołtys, oczekiwałbym trochę uczciwości.



Carlo Paolicelli

Plan Balcerowicza ukrytym planem likwidacji Polski?


Poniższe „opracowanie” dostałem dzisiaj e-mailem. Zamieszczam je do dyskusji, przy czym na wstępie zaznaczam, że treści w nim wyrażone nie są mojego autorstwa, ani też, że nie zabieram zdania na ten temat, dopóki tezy tu przedstawione nie zostaną udowodnione. Publikuję je jednak, gdyż jeśli jest to choć w części prawda, to mamy doczynienia z wrogą inwazją. A przecież wiele wskazuje na to, że Polska i Polacy stali się celem obcego ataku, który jest realizowany w formie przejęcia mienia państwowego i prywatnego oraz ukrytego ludobójstwa. A teraz zbrodniarze chcą być bezpieczni za kurtyną niekaralności za tzw. „Polska racjonalna”…

W „opracowaniu” zachowałem oryginalną pisownię.

Plan Balcerowicza napisany przez Georga Sorosa i Jeffreya Sachsa (G. Soros, Underwriting Democracy, The Free Press, New York 1991).
Żydzi w Novym Yorku podjeli decyzję o zlikwidowanie Państwa Polskiego. 23 lat temu w prestiżowym Financial Times ukazał się pod datą 22 czerwca 1989 roku króciutki artykuł Edwarda Mortimera, Johna Lloyda, Petera Riddella i Lionera Barbera, przedrukowany niewiele później w polskim Forum pod datą 2.07.1989. Tekst informował o zaaprobowaniu w zasadzie przez ekspertów komunistycznego rządu Mieczysława Rakowskiego i „Solidarności” planu opracowanego przez światowego finansistę nowojorskiego Georga Sorosa.Plan ten, nazwany później „terapią szokową”, zakładał rozwiązanie ekonomicznych i finansowych problemów Polski za pomocą drastycznych oszczędności połączonych z wprowadzeniem wymienialności pieniądza i szybką odbudową kapitalizmu.Oprócz drastycznych wyrzeczeń socjalnych oczekiwanych od polskiego społeczeństwa, jego kluczowym założeniem był faktyczny rozbiór gospodarczy polskiego przemysłu państwowego w formule prywatyzacyjnej, dzięki temu iż, rząd polski (…) przekazałby wszystkie przedsiębiorstwa państwowej agencji likwidacyjnej, która przeprowadziłaby ich reorganizację w spółki akcyjne. Z 25-30 proc. kapitału stworzono by fundusze powiernicze zajmujące się obsługą zadłużenia kraju – ich szefów – mających prawo odsprzedaży tych akcji – mianowaliby wierzyciele.

Zaaprobowanie tego planu przez przedstawicieli ówczesnego rządu komunistycznego i postolidarnościowej grupy politycznej tzw. doradców na czele z nieżyjącym już prof. Bronisławem Geremkiem, było samo w sobie czymś zdumiewającym. Oznaczało to, że polski rząd poza granicami kraju i w tajemnicy przed własnymi obywatelami zawiera międzynarodowe uzgodnienia dotyczące nie tylko najważniejszych spraw gospodarczych i socjalnych, ale zasad zbycia całego majątku przemysłu narodowego, co po prostu nazywa się zdradą narodową.

W Polsce o tym planie zapadło zgodne i głuche milczenie (z dwoma jednostkowymi wyjątkami – nieżyjącego już prof. Józefa Balcerka i niżej podpisanego) trwające po dziś dzień. Ale w 1991 roku autor tego planu G. Soros opublikował książkę, w której dość szczegółowo omówił swoją rolę w polskiej transformacji, poczynając od założenia w Polsce swej Fundacji Batorego w 1988 i spotkania z gen. Wojciechem Jaruzelskim oraz przedstawienia idei terapii szokowej nieżyjącemu już komunistycznemu premierowi M. RakowskiemuG. Soros, Underwriting Democracy, The Free Press, New York 1991).Przygotowałem szeroki program ekonomiczny obejmujący trzy elementy: stabilizację monetarną, zmiany strukturalne oraz reorganizacje długu – pisze G. Soros – Zaproponowałem swego rodzaju makroekonomiczną wymianę długu na akcje polskich przedsiębiorstw.(…) Połączyłem swoje wysiłki z prof. Sachsem z Uniwersytetu Harvarda, którego działalność sponsorowałem przez Fundację Stefana Batorego. Współpracowałem również blisko z prof. Stanisławem Gomułką, doradcą Leszka Balcerowicza.Plan Sorosa zmodyfikowała zmiana sytuacji po spektakularnej porażce partii komunistycznej i jej politycznych satelitów w częściowo demokratycznych wyborach 4 czerwca 1989 roku. Po odwróceniu zaś sojuszy w parlamencie przez dotychczas satelickie wobec komunistów stronnictwa polityczne, doprowadziło to do destrukcji sceny parlamentarnej i politycznej oraz umożliwiło powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Sam program G. Sorosa został zmieniony przez współpracującego z nim J. Sachsa już w nowych warunkach politycznych w czerwcu 1989 roku i zaakceptowany przez postsolidarnościową elitę polityczną. Plan w wersji J. Sachsa w ostatecznej formie zasad Consensusu Waszyngtońskiego, zakładających priorytet walki z inflacją, deregulacji gospodarki i prywatyzacji własności publicznej, został zaakceptowany na jesieni 1989 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Jego realizację już pod szyldem postsolidarnościowych nowych elit politycznych zaakceptowano z końcem 1989 roku. „27 grudnia 1989 r. Sejm przyjął (…) – pisze Janusz Skodlarski – pakiet 11 ustaw, które stanowiły podstawę transformacji ustrojowej w gospodarce polskiej. Program uzyskał miano Planu Balcerowicza. (J. Skodlarski, Zarys historii gospodarczej Polski, PWN, Warszawa – Łódź 2000)

W opublikowanym w 2006 roku polskim tłumaczeniu książki J. Sachsa Koniec walki z nędzą (J. Sachs, Koniec walki z nędzą. Zadania dla naszego pokolenia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006), przedstawia on szczegółowo okoliczności powstania ostatecznej wersji planu, potwierdzając informacje G. Sorosa.

Otóż to również przedstawiciel komunistycznego rządu M. Rakowskiego w Waszyngtonie Krzysztof Krowacki zwrócił się do niego w imieniu tego rządu o opracowanie projektu reform, wzorowanych na reformie „szokowej” w Boliwi – Nauki płynące ze stabilizacji i umorzenia zadłużenia w Ameryce Łacińskiej – pisze J. Sachs – naprawdę okazały się przydatne dla Polski, na co miał nadzieję Krzysztof Krowacki, kiedy po raz pierwszy przyszedł do mnie na Uniwersytet Harvarda w styczniu 1989 roku.

Ostatecznie przy patronacie G. Sorosa i za pieniądze jego fundacji J. Sachs rozpoczął opracowywanie ostatecznej wersji planu. W maju 1989 roku ponownie pojechałem z Sorosem do Polski. Spotkaliśmy się z przedstawicielami rządu i ponownie z ekonomistami z „Solidarności”.

W czerwcu już po częściowo wolnych wyborach wraz z przedstawicielem Międzynarodowego Funduszu Walutowego Davidem Liptonem w redakcji informacyjnej „Gazety Wyborczej” powstał ostatecznie tzw. Plan Balcerowicza –

Pracowaliśmy całą noc do świtu, a w końcu wydrukowaliśmy piętnastostronicowy tekst, w którym przedstawiliśmy zasadnicze koncepcję i planowany chronologiczny porządek reform.

(…) Lipton i ja ponownie przyjechaliśmy do Polski na początku sierpnia i przedstawiliśmy plan reformy członkom polskiego parlamentu z ramienia „Solidarności”. Kilka artykułów opublikowała też „Gazeta Wyborcza”, popierając „plan Sachsa” jako sposób wyjścia z polskiego kryzysu zadłużeniowego.

Oprócz kluczowej akceptacji przez triumwirat „Solidarności, jak J. Sachs nazywa Adama Michnika, Jacka Kuronia i Bronisława Geremka, a następnie akceptacją Lecha Wałęsy – będących żałosna kompromitacją merytoryczną i polityczną elity nowej „Solidarności” – decydująca okazała się rozmowa w sierpniu 1989 roku z desygnowanym do roli nowego premiera T. Mazowieckim, który Musiał znaleźć kogoś, kto naprawdę byłby w stanie podjąć się tak ogromnego wysiłku.

Wspomniał o Leszku Balcerowiczu, którego nie znałem. W końcu to właśnie Balcerowicz pokierował wykonaniem trudnych zadań gospodarczych.Efektem tej „szokowej terapii”, której zasadnicze założenia opracował G. Soros a rozwinął J. Sachs przy wsparciu D. Liptona, acz oznakowanej nazwiskiem L. Balcerowicza, była skrajnie neoliberalna transformacja gospodarki i społeczeństwa lat 90. z wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami w postaci od spadku produkcji przemysłowej o 30% poczynając, a ma głębokiej pauperyzacji i tak już zbiedniałego społeczeństwa kończąc.Realizacja planu zasadniczo uprzywilejowywała kapitały i gospodarki państw wysoko rozwiniętych kosztem rodzimej gospodarki i polskiego społeczeństwa.W latach 90. doprowadził on do załamania popytu wewnętrznego, zalania rynku krajowego importowaną produkcją, upadku zadłużanych polityką finansową przedsiębiorstw państwowych i wyprzedaży najlepszych z nich w ręce głównie kapitałów państw zachodnich, silnej pauperyzacji większości społeczeństwa i skokowego wzrostu bezrobocia.Przesądzającym wszakże na pokolenia skutkiem planu było stworzenie możliwości przeprowadzenia prywatyzacji majątku państwowego w formule latynoamerykańskiej w postaci wyprzedaży, aż do skali rozbioru gospodarczego, enklaw nowoczesności i rentowności zagranicznym korporacjom za 4,5 -5% ich wartości odtworzeniowej, jak to oszacował Kazimierz Z. Poznański (K. Z. Poznański, Wielki przekręt. Klęska polskich reform, Warszawa 2004).

Stworzyło to możliwość bezpośredniego drenażu ekonomicznego Polski przez zewnętrzne centra kapitałowe. Zasadniczo opóźnia to rozwój ekonomiczny i będzie w przyszłości kluczową barierą rozwoju innowacyjnej struktury gospodarki kraju.

Plan „szokowej” transformacji o wręcz jawnie kompradorskich i antyspołecznych oraz antynarodowych intencjach, przygotowany na zlecenie i za zgodą władz komunistycznej Polski przez amerykańskich postneoliberałów, został wdrożony pod szyldem niepodległościowego ruchu pracowniczego „Solidarności”, który miał swe kluczowe znaczenie w demontowaniu imperium komunistycznego w latach 80.

I jak to jest możliwe, że w kraju o dziesiątkach tysięcy naukowców z ekonomii, historii, socjologii i nauk politycznych oraz dziennikarzy prasowych, radiowych i telewizyjnych, dzieci i młodzież polska uczą się o nieistniejącym „planie Balcerowicza”, a większość społeczeństwa jest przekonana, że „nie było alternatywy”, a profesor Leszek Balcerowicz wielkim ekonomistą jest.